08 sierpnia 2014

I don't wonna be a miss!

Jest tylko jedna rzecz, która denerwuje mnie w butikach i małych sklepach, w zasadzie wszystkich miejscach gdzie ma miejsce sprzedaż, poza nadgorliwymi sprzedawczyniami, które, od kiedy tylko przekroczę próg jednego z wyżej wymienionych, chcą mi we wszystkim pomóc. Mianowicie jest to nagminne nazywanie mnie Panią. Teraz kiedy mam już skończone te dwadzieścia lat, to jeszcze nawet to jest strawne, ale jak pamiętam zakupy w wieku szesnastu lat i te wszystkie proszę Pani, to szlak mnie jasny trafiał, zresztą teraz też trafia. Mam na imię Karolina i wystarczy, jak ktoś będzie się do mnie zwracał na ty, nie mam z tym problemów i nie uważam tego za żadną zniewagę
. Wiem jednak, że wiele osób lubi się czuć bardzo ważnym i na zwrot do siebie per ty, od obcej ekspedientki, chyba by wybuchła. Domyślam się, że kilka równie porytych gówniar też oczekuje, by zwracano się do nich na Pani i we wszystkich sklepach tak się przyjęło, że teraz do każdego po kolei lecimy na Pan/Pani.

Czemu tak nie lubię, jak zwraca się do mnie na Pani?

Bo z tym słowem kojarzy mi się ktoś skrajnie ułożony i poważny, a żadne z tych słów do mnie nie pasuje. Jak ktoś nazywa mnie Panią czuję się staro, w sensie mentalnym. Lubię być niepoważna, lubię huśtać się na huśtawce, lubię puszczać bańki mydlane, nie lubię jak wszędzie, wołają za mną, proszę Pani. Zawsze chcę być dziewczyną, trochę nieogarniętą, nieco cyniczną, z czarnym poczuciem humoru dziewczyną. Nie chcę być Panią.







13 komentarzy:

  1. Bonitas fotos por aquí.

    Besos ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja tam lubię jak mówią do mnie w sklepach "pani", ale nie z powodu kompleksów, czy poczucia wyższości/ważności. Po prostu nie lubię, jak obcy ludzie spoufalają się ze mną, a do tego wiadomo, że sprzedawczyniom zależy na sprzedaży, więc i tak w spontaniczną sympatię do klientów nie uwierzę ;) Sama zresztą zachowuję się w sklepach życzliwie, z uśmiechem, ale i z pewnym dystansem - od sprzedawczyń oczekuję tego samego, a nie udawanej przyjaźni i bliskości. I mogłyby być mniej nachalne, ostatnio o mało nie uciekłam z drogerii, ale chęć kupienia kremu do twarzy (w promocji :)) okazała się silniejsza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ mi nie chodzi o spoufalanie się i przesadną życzliwość, bo te potrafią być jeszcze bardziej odpychające. Ja uważam, że jest wiele sposobów zwracania, które są grzeczne,mimo, że bez "Pani".

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że są tylko trzy sposoby. Sprzedawczyni mogłaby zapytać:
      - Czy mogę pani w czymś pomóc? (z "pani")
      - Czy mogę ci w czymś pomóc? ("na ty")
      - Czy mogę w czymś pomóc? ("bezpłciowo" ;))
      Razi mnie tylko ten drugi sposób.

      Usuń
  3. Ja ogólnie nie lubię ekspedientek, które najczęściej nie potrafią zrozumieć, że ja nie potrzebuje ich pomocy, a jeżeli to się zmieni to najzwyczajniej w świecie podejdę i zapytam ;D Oczywiście rozumiem że to ich praca itd, ale nie rozumiem kto wymyślił takie normy w sklepach, to mnie nie zachęca, a wręcz przeciwnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe z tym zwracaniem się na "pani" to bardziej chodzi o zasady przyjęte w pewnych miejscach niż nazywanie młodych osób Panią/Panem. Mnie to już nie denerwuje, choć wiadomo, że czuje się przez to nieco starzej i rozumiem o co Ci chodzi :-) Czasem jednak ta przesada idzie w drugą stronę i znam np. pewną właścicielkę jednego z lokalnych sklepów u mnie w Pile, która nawet do mojej Mamy zwracała się na "ty" i brzmiało to już nieco śmiesznie...poza tym jest wyjątkowo natarczywa i omijam jej sklep z daleka :-)
    Co do stylizacji to pomimo, że cała w czerni wyglądasz w niej bardzo fajnie, a poza tym wiem, że kochasz ten kolor :-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w drugą stronę też jest niedobrze. Mnie najbardziej denerwuje, a nawet krępuje gdy na Pani mówią mi starsze osoby, do których to ja mam się tak zwracać. O ile nie przeszkadza mi, że do mnie ktoś nie mówi na Pani, to sama nie wyobrażam sobie mówić komuś starszemu na ty, nawet jak oto proszą:)
      pozdrawiam

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest taka zasada, że od kiedy kończymy o ile się nie mylę 15 lat to lekarze, sprzedawcy, taksówkarze itd. powinni się zwracać oficjalnie, nie na Ty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę? nie wiedziałam, dzięki za info

    OdpowiedzUsuń
  8. zajebista stylówa :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
Spam jest notorycznie ignoruje
Kara