05 sierpnia 2014

Just outfit




Na te buty, byłam chora od jakiegoś miesiąca, no nie dokładnie te, bo podobne upatrzyłam jakiś czas temu w Mohito, jednak jakoś szybko trafiły na wyprzedaż i jak już znowu byłam w sklepie, pozostały tylko numer 40 i 41. W wielkiej rozpaczy i tak samo wielkiej nadziei popędziłam do drugiej galerii, tam załamana patrzyłam na moje wymarzone buty w numerze 41. W ruch poszedł net, allegro, szafa, sklepy internetowe, jedyne co przypominało moje marzenia, to buty, które widać na zdjęciach. Na początku byłam do nich sceptycznie nastawiona, ostatecznie pokochałam je, mimo że już zauważyłam ich obecność w szafach innych blogerek :)



Taka oto historia, jedna z tych mało istotnych, w miniaturce przedstawiająca jak potrafię być upierdliwa, w sprawie ponoć tak mało istotnej, jak ubrania.

To co lubię, czyli czerń, piękne buty na wysokich obcasach i sukienka, zmiksowane razem. Wszystko na zdjęciach, w starej, opuszczonej hali.










10 komentarzy:

  1. jednak kocham moją stopę w rozmiarze 41 / zazwyczaj na wyprzedażach zostają właśnie te numery =] żyć nie umierać

    PS. Piękna w czerni

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne te buty, wcale Ci się nie dziwię. Ja noszę 39 i na wyprzedażach już mało jest z czego wybierać. Zwykle zostają małe i duże rozmiary, a 39 ani śladu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mała czarna zawsze się sprawdza, a buty super do niej pasują.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale masz fogure!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacyjnie wyglądasz. Super!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna sukienka i sandały! Wcale się nie dziwię Twojej determinacji, bo ja mam podobnie jak sobie coś "upatrze" :-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Buty śliczne ale ja jak nie mam platformy to nie potrafię chodzić :(. Obserwuję i pozdrawiam :)
    http://lifestylebymaya.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudne są te buciki!! :) pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
Spam jest notorycznie ignoruje
Kara