Jako nastolatka byłam okropnie zakompleksiona, właściwie
byłam jednym wielkim, chodzącym kompleksem. Byłam za wysoka, za chuda, miałam
za długie ręce, za szerokie biodra, nieładne palce u stóp itd. W gorsze dni
nawet wydawało mi się, że każda część mojego ciała została pożyczona od
zupełnie innej istoty i posklejana przez przypadek w całość. Oglądając zdjęcia
modelek w czasopismach albo aktorki w telewizji zazdrościłam im, że są takie
piękne, zgrabne, idealne.
