Macie tak czasem, że nosicie się z zamiarem czegoś bardzo długo, odkładacie To coś na później, bo nie jest do końca takie, jakbyście chcieli, żeby było, albo zupełnie przekracza wasz budżet, albo mają to wszyscy i już tak wam się nie podoba? Ja miałam tak z bejsbolówką, spodobała mi się kilka lat temu, jednak nie mogłam znaleźć do końca takiej jaką sobie wymarzyłam, potem były bardzo modne i roiło się od nich na ulicach, w międzyczasie coraz bardziej odstępowałam od stylu sportowego i w końcu doszłam do wniosku, że właściwie założę ją pewnie ze dwa razy i zamieszka na wieszaku.
Minęło kilka miesięcy, kupiłam sobie czerwone sneakersy, po upływie kolejnych tygodni dostałam sportowy top z napisami, dresy kupiłam z zupełnego przymusu posiadania ich i już wtedy moje myśli zaczęły powracać do wymarzonej bluzy. Nie musiałam czekać długo, kiedyś po wyprawie z mamą i A. do kina, poszłyśmy połazić po sklepach, w Bershce zobaczyłam ją. Była idealna, czerwona z rękawami ecru i bez nadmiaru zbędnych naszywek na dodatek przeceniona o niemal 70%, zupełnie jej uległam. Po bliższym zapoznaniu się stwierdzam, że jest fantastyczna, pasuje mi do większej ilości ciuchów niż myślałam, no i moge się nią Wam pochwalić.
Tadam!
Ja i moja bejsbolówka