Zestaw ten chodził za mną od dawna, jednak cały czas nie miałam do niego torebki, która by mnie satysfakcjonowała, po chyba dwóch miesiącach poddałam się i zwątpiłam, że kiedykolwiek taką znajdę. Przedwczoraj szukając paska natknęłam się na pudełko z torebkami,w których nie chodzę i tam właśnie znalazłam tą, którą dziś prezentuję. W pudle wylądowała, ponieważ zerwał się od niej pasek i nie miałam żadnego w zamian, a nie uznaję noszenia torebek, tym bardziej tak małych, jak ta, w rękach, na krótkich uchwytach. Torebka zatem po cichu wegetowała przez kilka miesięcy w pudle, w tym czasie kupiłam kopertówkę z doczepianym łańcuszkiem, który teraz nadał się idealnie do zapomnianej małej czarnej, która dzięki złotym wykończeniom wygląda z nim świetnie i do tej stylizacji jest stworzona.
Zestaw ten to klasyka, biała koszula, dżinsy, tym razem boyfriendy, czarny płaszcz i dodatki łączące czerń i złoto, ponieważ uwielbiam wszelkie połączenia B&W, czuje się w nim jak ryba w wodzie, wygodnie i zarazem elegancko.
Myślę, że biała koszula jest na tyle uniwersalna, że mogłabym przez miesiąc układać z nią inną stylizację, no pod warunkiem, że miałabym ich chociaż 4, ponieważ w moim przypadku jeżeli koszula przetrwa do wieczora i nie muszę jej przebierać z powodu plam jest to prawdziwy sukces. Najzabawniejsze jest to, że z białymi topami już nie mam takich problemów i jeden mogłabym założyć dwa dni z rzędu, a koszula nigdy nie przetrwała więcej niż kilka godzin.