photo moda_zps80a088f8.jpg  photo art_zps34be7ee8.jpg  photo bookkopia_zps859ae36a.jpg  photo Beznazwy1kopia_zps00c4458c.jpg  photo tekstykopia_zpsd32a1574.jpg  photo dom_zps47b17e93.jpg  photo lifestyle_zpsb46220d1.jpg  photo bkopia_zpsd98d996f.jpg  photo Beznbsptytu1420ukopia_zps2bc89d34.jpg

 

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zara. Pokaż wszystkie posty

28 lutego 2014

sunset

Zestaw ten chodził za mną od dawna, jednak cały czas nie miałam do niego torebki, która by mnie satysfakcjonowała,  po chyba dwóch miesiącach poddałam się i zwątpiłam, że kiedykolwiek taką znajdę. Przedwczoraj szukając paska natknęłam się na pudełko z torebkami,w których nie chodzę i tam właśnie znalazłam tą, którą dziś prezentuję. W pudle wylądowała, ponieważ zerwał się od niej pasek i nie miałam żadnego w zamian, a nie uznaję noszenia torebek, tym bardziej tak małych, jak ta, w rękach, na krótkich uchwytach. Torebka zatem po cichu wegetowała przez kilka miesięcy w pudle, w tym czasie kupiłam kopertówkę z doczepianym łańcuszkiem, który teraz nadał się idealnie do zapomnianej małej czarnej, która dzięki złotym wykończeniom wygląda z nim świetnie i do tej stylizacji jest stworzona.
Zestaw ten to klasyka, biała koszula, dżinsy, tym razem boyfriendy, czarny płaszcz i dodatki łączące czerń i złoto, ponieważ uwielbiam wszelkie połączenia B&W, czuje się w nim jak ryba w wodzie, wygodnie i zarazem elegancko.
Myślę, że biała koszula jest na tyle uniwersalna, że mogłabym przez miesiąc układać z nią inną stylizację, no pod warunkiem, że miałabym ich chociaż 4, ponieważ w moim przypadku jeżeli koszula przetrwa do wieczora i nie muszę jej przebierać z powodu plam jest to prawdziwy sukces. Najzabawniejsze jest to, że z białymi topami już nie mam takich problemów i jeden mogłabym założyć dwa dni z rzędu, a koszula nigdy nie przetrwała więcej niż kilka godzin.


22 lutego 2014

Second chance

Ostatnio rozciągam godziny do granic szerokości. chcę rozciągnąć każdą do co najmniej 80-u minut, ale jakoś mi nie wychodzi. Zegarki mnie nie lubią, nigdy nie lubiły, nie pozostaje nic jak  życie na biega.
Kiedy po pracy biegnę po dziecko do żłobka, kończę jakieś niepozamykane rzeczy, jak śpi, gotując w międzyczasie, hasła zatrzymaj się, zwolnij, wydają się być niewykonalnym absurdem.
Jednak pocieszam się, że przecież wieczór będzie dla mnie, nic bardziej mylnego, po 22, albo 24, kiedy leżę już w łóżku i sięgam po książkę, udaje mi się przeczytać do 5 stron i usypiam.
Tak wieczory są moje, pogrążone w, nieregenerującym  śnie.
Dziś stylizacja łącząca trochę stylu sportowego i jakieś delikatne elementy grungeu,a wszystko zwieńczone wełnianą marynarką z Zary. T-shitrt w kolorze butelkowej zieleni, kupiony jakiś czas temu w Sinsay, jest obecnie moim numerem jeden, szkoda tylko, że po kilku praniach nieco wyblakł i stracił swój pierwotny, idealny fason, no cóż chyba nie można mieć wszystkiego:(

Pozdrawiam i miłego weekendu kochani!