Zawsze zima mimowolnie kojarzyła mi się ze swetrem, jednak sweter wcale nie musi być grubym i bezkształtnym kawałkiem materiału, w którym ginie cała sylwetka. Jednak nie wyobrażam sobie dopasowanego swetra, uwielbiam ich luźne kształty, które można dowolnie podwinąć, włożyć za spodnie czy opuścić na ramię. Poszukiwałam swetra o grubym splocie, w kolorze wina, znalazłam jednak gładki, z szerokim dekoltem w kształcie golfu, który można opuścić na ramię, w kolorze rudym. Połączyłam go z lakierowaną, krótką spódnicą w kształcie litery A, do tego trochę błyszczącej biżuterii, wielka wełniana czapa w kolorze burgundowym i mamy ciepły zestaw na mroźne dni.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stylizacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stylizacje. Pokaż wszystkie posty
06 stycznia 2015
16 grudnia 2014
Jakbym mieszkała w Bloomsbory
Stylizacja ta jest nawiązaniem do jesiennej
kolekcji Burberry Prorsum, Bailey zainspirował się bohemą skupioną
wokół pisarki Virginii Woolf, filozofowie i artyści
spotykali się w Bloomsbury, barwne, kwieciste nadruki zadomowiły się na torebkach,
butach, paskach chustach, sukienkach i płaszczach, jest to jedna z lepszych
kolekcji tego sezonu, mimo że bardzo niepraktyczna. Jednak jak
wiemy, w modzie nie o praktyczne zastosowanie chodzi,
ja jednak jestem zmarzluchem i nie zamierzam chodzić w płaszczach z cieniutkiej
bawełny nawet jesienią. Jednak inspiracja nie musi być bezpośrednia, duży
wełniany trencz pełni dzisiaj rolę płaszcza, w zasadzie jest nawet tak samo
ciepły a piękne printy przemyciłam na dużej jedwabnej
chuście. Do tak ciekawej góry wybrałam jednolity czarny dół.
12 grudnia 2014
And I will come back to you then again
Skrajnie minimalistyczny krój tej sukienki,
z którego zresztą słynie Mohito od razu wpadł mi w oko, jednak nie
byłam do końca przekonana, czy na pewno odnajdzie się w mojej szafie. O jej
zakupie zadecydował suwak. Można ją rozsunąć na całej długości i mianować
kamizelką, co zwiększy możliwość jej zastosowań, jak na razie są trzy, można ją
nosić jako sukienkę, tunikę i właśnie jako kamizelkę, jednak nietypowa, przed kolano, zastanawiałam się, z czym będę
ją nosić, zaintrygowała mnie i skradła serce, a co najlepsze, cały czas
inspiruje.
09 grudnia 2014
Trend na grudzień - kardigan, jak go nosić?
Długi kardigan chodził za mną od dawna, jednak jesienią chęć posiadania go zamieniła się w potrzebę. Miał być z ciepłej wełny, długi, nawet za kolana, szary lub czarny, tak przynajmniej go sobie wyobrażałam. Rzeczywistość nie wiele odbiegła od moich wyobrażeń, kardigan jest beżowy, wykonany z miękkiej wełny, wykończony ściągaczami i jest moim ulubionym swetrem, zarówno wtedy jak zostaje w domu, jak i wtedy, kiedy z niego wychodzę i wam też polecam go na jesienne chłody. Przygotowałam dla was kilka propozycji, jak można nosić kardigan.
25 listopada 2014
The dark side of the day
Mam szczęście, przez to, że pracuję w domu, mogę ubierać się do pracy, jak chcę, nazywam ten przywilej self-codem. W zasadzie mogłabym nawet się, nie ubierać, tylko siadać przed komputer w piżamie, ale zupełnie sobie tego nie wyobrażam. Strojenie się rano jest moim codziennym rytuałem, którym zaczynam cały dzień. Lubię być dobrze ubrana, nawet jak jedyną osobą, która na mnie patrzy, jestem ja sama.
13 czerwca 2014
Artysta żyje z powietrza
Rozmyślam sobie o polskiej sztuce, o sztuce na świecie, o
wszystkich jej rodzajach, od muzyki, po sztuki wizualne i doszłam do wniosku,
że w naszym kraju jeszcze istnieje takie przekonanie, moim zdaniem błędne, że
artysta ma do spełnienia w życiu misję, której celu w zasadzie nikt, poza nim i
może kilkoma krytykami nie rozumie. Artysta ma być artystą, broń boże
biznesmenem, jednak za co ma żyć artysta, skoro on nic innego poza tworzeniem
sztuki nie umie, a jeżeli zaczyna na niej zarabiać od razu jest deklasyfikowany z wielkiego artysty do
mniejszego, komercyjnego, nie artysty-rzemieślnika.
02 czerwca 2014
The mad dog - czyli o kompleksie polskim
Gdzieś głęboko, a może nawet na
wierzchu w każdym z nas tkwi, zupełnie niesłuszne przekonanie, że
wszystko to, co zza granicy jest lepsze. Jeszcze dwadzieścia lat temu, kiedy żyliśmy za żelazną kurtyną i wszelkie innowacje przychodziły do nas z kilkuletnim opóźnieniem, a Ameryka jawiła się nam jako kraj marzeń, miało to odniesienie do rzeczywistości , jednak dziś myślenie o wyższości zachodu jest
tylko stereotypem. Doskonałym tego przykładem jest właśnie blogosferą.
wszystko to, co zza granicy jest lepsze. Jeszcze dwadzieścia lat temu, kiedy żyliśmy za żelazną kurtyną i wszelkie innowacje przychodziły do nas z kilkuletnim opóźnieniem, a Ameryka jawiła się nam jako kraj marzeń, miało to odniesienie do rzeczywistości , jednak dziś myślenie o wyższości zachodu jest
tylko stereotypem. Doskonałym tego przykładem jest właśnie blogosferą.
16 maja 2014
on the road
Witajcie!
Podczas ostatnich kilku dni miałam trochę więcej luzu, skupiłam się na blogu. Co jakiś czas, nachodzi mnie taka refleksja co do Panikary, że strona mogłaby być jeszcze lepsza, że to nie jest jeszcze maksymalnie zadowalający mnie efekt. Zastanawiam się potem, co mogę zmienić, zmieniam i jestem zadowolona, mija jakiś czas, najczęściej jest to miesiąc, dwa, trzy i znowu czuje lekki niedosyt i zabawa zaczyna się od nowa :)
Podczas ostatnich kilku dni miałam trochę więcej luzu, skupiłam się na blogu. Co jakiś czas, nachodzi mnie taka refleksja co do Panikary, że strona mogłaby być jeszcze lepsza, że to nie jest jeszcze maksymalnie zadowalający mnie efekt. Zastanawiam się potem, co mogę zmienić, zmieniam i jestem zadowolona, mija jakiś czas, najczęściej jest to miesiąc, dwa, trzy i znowu czuje lekki niedosyt i zabawa zaczyna się od nowa :)
12 maja 2014
great defeat?
Jak już wiemy nie wygraliśmy Eurowizji, wygrała ją Conchita Wurst, nazywana powszechnie kobietą z brodą. Conchita jest pseudonimem, pod którym występuje wokalista Thomas Neuwirth, Mnie występ nie zachwycił tak, abym przyznała mu zwycięski tytuł, ale że zawodowym muzykiem, jak jury Eurowizji nie jestem, kłócić się nie będę.
03 kwietnia 2014
Spódnica na 11 sposobów nr 5 - in rock
Znaczenie niebieskiego lajka
Wraz z pojawieniem się facebooka, pojawiała się mała, niebieska ikonka z podniesionym do góry kciukiem, czyli słynny lajk, który obecnie jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli kodów pop kultury na świecie. Lajkujemy, chcemy, aby nas lajkowano, ilością lajków mierzymy, czy komuś podoba się nowa fryzura, albo dziewczyna, ich brak smuci. Chcemy być lubiani, chcemy, aby nasze statusy zebrały dużo kciuków. Lajkujemy, kiedy coś nam się podoba, jednak ostatnio mam wrażenie, że lajk znaczy tyle samo, co – widziałem, przeczytałem, zarejestrowałem, aha. Lajkujemy czasem tempo i bezmyślnie, że aż żal.
Wraz z pojawieniem się facebooka, pojawiała się mała, niebieska ikonka z podniesionym do góry kciukiem, czyli słynny lajk, który obecnie jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli kodów pop kultury na świecie. Lajkujemy, chcemy, aby nas lajkowano, ilością lajków mierzymy, czy komuś podoba się nowa fryzura, albo dziewczyna, ich brak smuci. Chcemy być lubiani, chcemy, aby nasze statusy zebrały dużo kciuków. Lajkujemy, kiedy coś nam się podoba, jednak ostatnio mam wrażenie, że lajk znaczy tyle samo, co – widziałem, przeczytałem, zarejestrowałem, aha. Lajkujemy czasem tempo i bezmyślnie, że aż żal.
31 marca 2014
Spódnica na 11 sposobów - nr 2 - awangardowo
Nazwałam tę stylizację awangardową, ponieważ, nazwała ją tak nazwała moja babcia, a dokładnie powiedziała : ja to nie wiem, po jakiemu wy się dzisiaj ubieracie, taka bluzka do takiej spódnicy, to awangarda jakaś. Ja w niej specjalnej awangardy nie wiedzę, co najwyżej przewrotny minimalizm, podoba mi się gra kolorów i wzory ustawione kontrastowo, raz w pionie, raz w poziomie. Stylizacja ta od razu przyszła mi do głowy, kiedy dostałam spódnicę, skojarzenie było zgoła proste, gdyż oby dwie części garderoby są świetnym przykładem współczesnej interpretacji black&white. Nie jestem do końca przekonana do kapelusza tutaj, dlatego pojawiły się zdjęcia bez niego i z nim.
Jest to druga stylizacja z udziałem tej spódnicy, w zupełnie innym stylu niż poprzednia, pokazuje w niej ona swoją inną twarz.
27 marca 2014
torn in of tails
Niby wiosna, niby dni są coraz dłuższe, jednak nie na tyle długie, aby pozałatwiać wszystko to, co chcę, wiszę na kompie do 2, po kilku takich wieczorach (?) usypiam razem z Tymonem, w pełnym rynsztunku (czytaj ubraniu) bo stwierdziłam, że jak już pójdzie spać, to jeszcze coś tam zrobię i nie przebrałam się w piżamę.
24 marca 2014
My invented hippie life...
Czyli o tym jak internet zabiera dzieciństwo
Mnie w wieku kilka lat, wakacje mijały na lataniu za piłką,
huśtawkach i trzepaku, lub eksploracji okolicznych zakamarków u babci na wsi,
teraz dzieci, te starsze i młodsze spotykają się na fejsie, a w gry grając w
sieci. Nie jest to nawet smutne, to po prostu przerażające, ponieważ z każdym
kolejnym rokiem izolujemy się od siebie nawzajem, a proces ten zaczyna się już
w dzieciństwie. Wychodząc ze szkoły, uczelni i czy pracy, zakładamy słuchawki i
zatapiamy się w świat ukryty w iPadzie, potem bukujemy w pokoju, przemierzając
kilometry wirtualnych światów.
21 marca 2014
rap is becoming a part of the mainstream
Donatan z Cleo jadą na Eurowizję, zaprezentować kawałek, który w Polsce znają chyba wszyscy, a mowa oczywiście o „My Słowianie”, jeszcze kilka lat temu było to nie do pomyślenia. Czy tego chcemy, czy nie, rap wyszedł już z podziemia, i to nie dziś, a jakieś dwa, trzy lata temu, obecnie jest częścią mainstreamu, taką samą jak sock czy pop.
11 marca 2014
Black dres not dress
Takiej obsuwy w moim blogowym życiu nie było już od dawna, ale jak już wspomniałam we wcześniejszym poście, choroba zmiotła mnie zupełnie, dopiero dziś czuję się już lepiej, ok, w porównaniu do zeszłego tygodnia czuję się wręcz świetnie. Jak już dopada mnie jakieś choróbsko, najchętniej zwalczyłabym je jakimiś domowymi sposobami, czyli bańki, trzy dni w łóżku, a wszystko suto podlewane mlekiem z masłem i czosnkiem (tak wiem, za dobre nie jest, ale swoje robi), jednak, praca i syn zupełnie uniemożliwiły mi jakiekolwiek leżenie w łóżku, poza spaniem w nocy, jak więc wyglądało moje leczenie się?
25 lutego 2014
New Face
Moi kochani!
Jak zauważyliście, blog ma nowa nazwę, poprzednia niestety okazała się niemal identyczna jak nazwa sklepu internetowego, na początku w ogóle mi to nie przeszkadzało, jednak po pewnym czasie zaczęło mnie to drażnić i zaczęłam rozglądać się za nową nazwą. W końcu zdecydowałam się na grę słów, którą wymyślił EM, czyli PaniKara. Oprócz nazwy zmienił się nieco też wygląd bloga, pod nagłówkiem jest menu z kategoriami, jeszcze nie wszystkie działają, ale cały czas nad tym pracuję. Wszystkie stylizacje znajdziecie w zakładce fashion, pozostałe teksty w innych, im odpowiadającym, zresztą, sami się zorientujecie:)
Stylizacja utrzymana w mojej ukochanej czerni, rozkloszowaną spódnicę połączyłam z prostą bluzką, o kroju t-shirta, uszytą z modnej teraz pikowanej faktury. Pikowania są trendem tego i moim zdaniem będą również na topie w następnym sezonie, niestety już latem zapewne o nich zapomnimy i pozostanie po nich tylko masa stylizacji, zamkniętych w archiwach blogów:( Wykończeniem stylizacji są czarne martensy, które
ostatnio zakładam niemal co dzień, ale w końcu idzie wiosna! :)
Jak zauważyliście, blog ma nowa nazwę, poprzednia niestety okazała się niemal identyczna jak nazwa sklepu internetowego, na początku w ogóle mi to nie przeszkadzało, jednak po pewnym czasie zaczęło mnie to drażnić i zaczęłam rozglądać się za nową nazwą. W końcu zdecydowałam się na grę słów, którą wymyślił EM, czyli PaniKara. Oprócz nazwy zmienił się nieco też wygląd bloga, pod nagłówkiem jest menu z kategoriami, jeszcze nie wszystkie działają, ale cały czas nad tym pracuję. Wszystkie stylizacje znajdziecie w zakładce fashion, pozostałe teksty w innych, im odpowiadającym, zresztą, sami się zorientujecie:)
Stylizacja utrzymana w mojej ukochanej czerni, rozkloszowaną spódnicę połączyłam z prostą bluzką, o kroju t-shirta, uszytą z modnej teraz pikowanej faktury. Pikowania są trendem tego i moim zdaniem będą również na topie w następnym sezonie, niestety już latem zapewne o nich zapomnimy i pozostanie po nich tylko masa stylizacji, zamkniętych w archiwach blogów:( Wykończeniem stylizacji są czarne martensy, które
ostatnio zakładam niemal co dzień, ale w końcu idzie wiosna! :)
22 lutego 2014
Second chance
Ostatnio rozciągam godziny do granic szerokości. chcę rozciągnąć każdą do co najmniej 80-u minut, ale jakoś mi nie wychodzi. Zegarki mnie nie lubią, nigdy nie lubiły, nie pozostaje nic jak życie na biega.
Kiedy po pracy biegnę po dziecko do żłobka, kończę jakieś niepozamykane rzeczy, jak śpi, gotując w międzyczasie, hasła zatrzymaj się, zwolnij, wydają się być niewykonalnym absurdem.
Jednak pocieszam się, że przecież wieczór będzie dla mnie, nic bardziej mylnego, po 22, albo 24, kiedy leżę już w łóżku i sięgam po książkę, udaje mi się przeczytać do 5 stron i usypiam.
Tak wieczory są moje, pogrążone w, nieregenerującym śnie.
Dziś stylizacja łącząca trochę stylu sportowego i jakieś delikatne elementy grungeu,a wszystko zwieńczone wełnianą marynarką z Zary. T-shitrt w kolorze butelkowej zieleni, kupiony jakiś czas temu w Sinsay, jest obecnie moim numerem jeden, szkoda tylko, że po kilku praniach nieco wyblakł i stracił swój pierwotny, idealny fason, no cóż chyba nie można mieć wszystkiego:(
Pozdrawiam i miłego weekendu kochani!
Kiedy po pracy biegnę po dziecko do żłobka, kończę jakieś niepozamykane rzeczy, jak śpi, gotując w międzyczasie, hasła zatrzymaj się, zwolnij, wydają się być niewykonalnym absurdem.
Jednak pocieszam się, że przecież wieczór będzie dla mnie, nic bardziej mylnego, po 22, albo 24, kiedy leżę już w łóżku i sięgam po książkę, udaje mi się przeczytać do 5 stron i usypiam.
Tak wieczory są moje, pogrążone w, nieregenerującym śnie.
Dziś stylizacja łącząca trochę stylu sportowego i jakieś delikatne elementy grungeu,a wszystko zwieńczone wełnianą marynarką z Zary. T-shitrt w kolorze butelkowej zieleni, kupiony jakiś czas temu w Sinsay, jest obecnie moim numerem jeden, szkoda tylko, że po kilku praniach nieco wyblakł i stracił swój pierwotny, idealny fason, no cóż chyba nie można mieć wszystkiego:(
Pozdrawiam i miłego weekendu kochani!
05 lutego 2014
check fabric in the winter
Pepitka- nazywana kurzą stopką, do mody wprowadziła ją Coco Chanel, od tego momentu jest stale obecna w modzie, dziś uznaje się ją za absolutną klasykę, pojawiła się w kolekcjach na sezon wiosna-lato 2014 m.in u Diora i Velantino, jednak coraz częściej można ją zobaczyć na ulicach. Uważam że będzie to jeden z silniejszych trendów nadchodzącej wiosny.
Jako wzór bardzo mi się podoba, jednak niezbyt lubię ją na klasycznych ubraniach zestawionych w mega szykowne zestawy. Znacznie bardziej przemawia do mnie przełamanie tego tradycyjnego printu nie typowym fasonem lub wyrafinowanymi dodatkami. Dlatego u mnie zamieszkała na bluzce o prostym kroju, zbliżonym do t-shirta, zestawiłam ją z rozkloszowaną spódnicą ze skóry i dodatkami utrzymanymi w złocie i czerni. Całość przełamuje jedynie mała, kolorowa kopertówka.
Zapraszam na zdjęcia, w pięknej zimowej scenerii, niemal o zachodzie słońca.
28 stycznia 2014
Cold, so cold
Jestem zdecydowaną antyfanką zimy, mimo narzeka wielu osób na jej brak, ja byłam zadowolona, że mimo stycznia jest na plusie, jednak sielanka, jak każda inna musiała kiedyś się skończyć. Nadszedł mrrrróz. A ja zimę poczułam na swojej skórze dosłownie, właściwie to nawet w kościach.
Pierwszy raz miało to miejsce, podczas zdjęć, które zobaczycie poniżej, namówiłam EM na sesją, wybrał fajne miejsce, pełna entuzjazmu wsiadłam do samochodu, jednak dopiero jak dojechaliśmy na miejsce, poczułam, jak jest cholernie zimno. Był to piątek, wiatr wiał okropny, z każdym jego powiewem zamarzał kosmyk włosów. Zrzuciłam płaszcz i weszłam na szczyt pułki pod wiaduktem, gdzie wiatr był jeszcze bardziej odczuwalny niż na dole. W ciągu kilku minut zamarzły mi dłonie, palce u stóp i rzęsy, ale zdjęcia wyszły dobrze, jestem z nich zadowolona, mimo że musiałam dochodzić do siebie w samochodzie przez chyba 20 minut:)
Co do stylizacji, pierwszy raz pokazuję moje ulubione boyfriendy, są to moje spodnie nr 1, zawsze je lubiłam, nawet zanim jeszcze nie były modne, nie lubiły ich za to moja babcia i mama, notorycznie próbując je spalić tudzież zutylizować, zestawiłam je ze sportowym topem z SinSaya i botkami, kurtka jest założona tylko ze względu na -12 na termometrze, ale nie dało rady jej zdjąć.
Drugi raz, kiedy naprawdę bardzo znielubiłam zimę, miał miejsce wczoraj. Wieczór po 21, wracamy od znajomych do domu, jadąc bocznymi, wąskimi i broń Boże nieodśnieżonymi ulicami, lód zamiast asfaltu, samochód ślizga się z prędkością 20 km/h, ale poruszamy się do przodu. Nagle EM zatrzymuje auto, coś jest nie tak, po oględzinach kół, stwierdza, że dalej nie pojedziemy, zerwał się drążek kierowniczy. Dzwonimy po znajomego, żeby odtransportował nas do domu. Stoimy na kompletnym zadupiu, domów, nic, EM grzebie przy kole, odkręca je, nasz syn zaczyna robić się coraz bardziej niespokojny, gaśnie silnik, zaczyna się robić coraz chłodniej, dochodzi 22, Tymek zaczyna wrzeszczeć, masakra przez duże M. Jednak wszystko kończy się dobrze. Kolega przywiózł mnie i dziecko do domu, EM tymczasowo naprawił auto, tak, aby dojechało do miejsca, gdzie można je spokojnie zostawić i wrócił do domu. Kupiliśmy sobie po grzańcu, zapaliliśmy po papierosie i znaleźliśmy 10 plusów sytuacji.
Taaa...Kocham zimę :/ (brrr)
A wam czy, choć trwająca dopiero kilka dni zima dała się we znaki?
Pierwszy raz miało to miejsce, podczas zdjęć, które zobaczycie poniżej, namówiłam EM na sesją, wybrał fajne miejsce, pełna entuzjazmu wsiadłam do samochodu, jednak dopiero jak dojechaliśmy na miejsce, poczułam, jak jest cholernie zimno. Był to piątek, wiatr wiał okropny, z każdym jego powiewem zamarzał kosmyk włosów. Zrzuciłam płaszcz i weszłam na szczyt pułki pod wiaduktem, gdzie wiatr był jeszcze bardziej odczuwalny niż na dole. W ciągu kilku minut zamarzły mi dłonie, palce u stóp i rzęsy, ale zdjęcia wyszły dobrze, jestem z nich zadowolona, mimo że musiałam dochodzić do siebie w samochodzie przez chyba 20 minut:)
Co do stylizacji, pierwszy raz pokazuję moje ulubione boyfriendy, są to moje spodnie nr 1, zawsze je lubiłam, nawet zanim jeszcze nie były modne, nie lubiły ich za to moja babcia i mama, notorycznie próbując je spalić tudzież zutylizować, zestawiłam je ze sportowym topem z SinSaya i botkami, kurtka jest założona tylko ze względu na -12 na termometrze, ale nie dało rady jej zdjąć.
Drugi raz, kiedy naprawdę bardzo znielubiłam zimę, miał miejsce wczoraj. Wieczór po 21, wracamy od znajomych do domu, jadąc bocznymi, wąskimi i broń Boże nieodśnieżonymi ulicami, lód zamiast asfaltu, samochód ślizga się z prędkością 20 km/h, ale poruszamy się do przodu. Nagle EM zatrzymuje auto, coś jest nie tak, po oględzinach kół, stwierdza, że dalej nie pojedziemy, zerwał się drążek kierowniczy. Dzwonimy po znajomego, żeby odtransportował nas do domu. Stoimy na kompletnym zadupiu, domów, nic, EM grzebie przy kole, odkręca je, nasz syn zaczyna robić się coraz bardziej niespokojny, gaśnie silnik, zaczyna się robić coraz chłodniej, dochodzi 22, Tymek zaczyna wrzeszczeć, masakra przez duże M. Jednak wszystko kończy się dobrze. Kolega przywiózł mnie i dziecko do domu, EM tymczasowo naprawił auto, tak, aby dojechało do miejsca, gdzie można je spokojnie zostawić i wrócił do domu. Kupiliśmy sobie po grzańcu, zapaliliśmy po papierosie i znaleźliśmy 10 plusów sytuacji.
Taaa...Kocham zimę :/ (brrr)
A wam czy, choć trwająca dopiero kilka dni zima dała się we znaki?
04 stycznia 2014
Come back
Po ponad 3-ech miesiącach nieobecności powracam do blogowego kosmosu. Jak niektórzy z was zauważą zmieniłam nazwę bloga, a co za tym idzie nagłówek, jego wygląd i loyaout, jednak to cały czas ja! Co prawda lepsza, bardziej określona, modowo pobudzona i rozjuszona, zdecydowana dawać z siebie jeszcze więcej i więcej. Powracam tradycyjnie, postem, ze stylizacją, ta z kolei pokazuje mniej grzeczne oblicze klasycznego połączenia białej koszuli i czarnej spódnicy. Czapka i martensy przełamują oficjalność tego zestawu.
Dla wszystkich z was, kochających to połączenie kolorów, które nie ma sobie równych, dobra wiadomość! Czerń i biel będą największym trendem sezonu wiosna/lato 2014. Ja jestem mega zadowolona i w zasadzie większa część mojej szafy doskonale się w ten trend wpisuje.
Nowy rok, dla mnie niesie dużo zmian, w moim blogowym ja przejawi się to tym, że będzie trochę więcej do czytania, przez co na pewno między mną i czytelnikami, oraz między tymi drugimi wywiąże się wiele ciekawych dyskursów:) To na tyle na dziś, zostawiam was ze zdjęciami.
Enjoy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)










