14 marca 2015

Rubio – czy to tylko książka o zakazanym romansie?



Trzydziestoletni Amerykanin rozstaje się ze swoją żoną i wyjeżdża do Hiszpanii, aby ułożyć swoje życie na nowo. Wykupuje dom na wzgórzach i zaczyna go remontować, w miasteczku poznaje miejscowego fryzjera, senior Ramosa, z czasem on i jego rodzina stają się jego przyjaciółmi. Całe tygodnie pracy nad renowacją domu, przerywane są jedynie sobotnimi kolacjami u Ramosów, które Rubio spędza w towarzystwie don Carlosa, jego żony seniory Ramos i córek, siedemnastoletniej Dolores i kilkuletniej Tii. Tak w skrócie można opisać akcję książki.

Fabuła 

Toczy się dosyć leniwie i momentami przewidywalne, Rubio pracuje nad domem, czasami wspominając swoje dawne życie w Stanach i byłą żonę, życie w małym hiszpańskim miasteczku jakby umarło dawno, dawno temu, a jedyne czym zajmują się Tu ludzie, to picie wina i chodzenie w niedziele do kościoła. Jednak Ci z was, którzy mieli styczność z twórczością Whartona wiedzą, że pisarz ten skupia się na życiu wewnętrznym bohatera, świat zewnętrzny jest raczej powierzchownie zarysowany, jednak wystarczająco, aby go sobie wyobrazić.

Przewidywalna fabuła ma jednak kilka zwrotów akcji, podczas których spodziewamy się dużych emocji, czekamy na nie z niecierpliwością, jednak mimo że napięcie rośnie i atmosfera robi się gęsta, to nic się nie dzieje, a czytelnik przekłada kolejną kartkę nieco rozczarowany, wracając do bezpiecznego i przytulnego toku wydarzeń.

Znajdziemy tu w zasadzie wszystkie typowe Whartonowskie motywy – samotny człowiek, porzucający swojego bogate życie, aby znaleźć jego sens, który bynajmniej nie tkwi w monetach, jest też pokazana ciężka praca, o której Wharton pisze w taki sposób, że czytelnik zaczyna czuć, że sam bierze udział w tworzeniu czegoś nowego. Jest to jedna z zalet twórczości Whartona, żmudną pracę przedstawia on w taki sposób, że wydaje się ona prosta i przyjemna.

Język i styl

Książkę czyta się dobrze i szybko, jest napisana przystępnym językiem w zwięzły sposób, nie ma tu żadnych niepotrzebnych rozwleczeń i przeciągnięć. Jednak pochłaniać ją zaczynamy dopiero w momencie, kiedy między trzydziestoletnim Rubio a nastoletnią Dolores wywiązuje się płomienny romans. Razem z bohaterami wgryzamy się w kolejne strony, smakując zakazanego owocu niedozwolonej miłości.

Bohaterowie

Jest ich w zasadzie czworo plus kilka pobocznych postaci, które gdzieś tam się przewijają, główny bohater to zamknięty w sobie, jednak porządny człowiek, który czasami bardzo nas denerwuje swoim niezdecydowaniem i brakiem umiejętności mówienia o swoich uczuciach, o czym on doskonale wie, Państwo Ramos, to mili, bogobojni i ufni, jednak dosyć bezbarwni ludzie, ich córka, to przede wszystkim piękna, młoda i do bólu naiwna dziewczyna, która nie wiele widziała i nie wiele wie, jednak całą sobą (dosłownie) oddaje się miłości do Rubio, co z jednej strony jest urzekające, ale z drugiej zupełnie nie do przyjęcia i nie do zniesienia. Jest jeszcze czarny charakter Vincenti, który w rzeczy samej jest raczej karykaturą swojej postaci, a jego zło tkwi w tym, że takim go nazywają. Więc galeria postaci nie jest zbyt ciekawa, a może to my przyzwyczailiśmy się do wyrazistych postaci i nie zwracamy uwagi, na tych zwykłych, mniej barwnych?

Czy warto przeczytać książkę?

Ja po lekturze „Spóźnionych kochanków” bez zastanowienia kupiłam książkę, jednak nieco się nią rozczarowałam, ponieważ w „Rubio” znalazłam pewien schemat z poprzedniej, wspomnianej książki, mimo że realia były zupełnie inne, momentami odnosiłam wrażenie, że to ten sam bohater, jednak jeżeli nie znacie innych pozycji pisarza, lub jesteście jego miłośnikami, śmiało możecie czytać. Książkę czyta się dobrze i szybko, zabiera nas ona w zupełnie inną rzeczywistość, co jest dużą zaletą i jej zakończenie jest zaskakujące, co mimo przewidywalności całej reszty książki, zdecydowanie rekompensuje lekturę.


Jeżeli lubicie literaturę, która nie wszystko opisuje dosłownie, daleka jest od popularnych dzisiaj sposobów zaciekawienia czytelnika, czyli nagłych zwrotów akcji i erotyki opisanej w zupełnie inny sposób niż robią to na przykład Sylwia Day czy E.L. James to zdecydowanie polecam wam tę książkę.
Jeżeli jednak sięgając po lekturę, szukacie w niej przygód, emocji itp. Możecie poszukać gdzie indziej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze.
Spam jest notorycznie ignoruje
Kara