26 stycznia 2014

Nimfomanka- część I


Reżyseria - Lars von Trier 



Jako że na ogół egzystuje, mocno zanurzona, w swoim osobistym świecie, o Nimfomance dowiedziałam się dopiero na kilkanaście dni przed polską premiera, za sprawą wywiadu z odtwórczynią głównej roli, Charlotte Gainsbourg. To głównie dla niej poszłam do kina.



Po pierwszych kilkunastu minutach byłam nieco zdegustowana, wydawało mi się, że nie dotrwam do końca seansu i wyjdę w połowie filmu z sali, jakże się myliłam! „Nimfomanka” nie dość, że mnie zaciekawiła, to pochłonęła na pozostałe 100 minut bez reszty.

Joe, główną bohaterkę poznajemy, kiedy pobita, zostaje znaleziona w zaułku przez Saligmana, nie chce, aby wzywał  pogotowie, czy policję, prosi o herbatę z mlekiem. Seligman zabiera ją do siebie i tam wysłuchuje historii kobiety, która już od najmłodszych jej lat nasycona jest seksualnością, którą musiała poznać i oswoić, by potem ta, rozbudzona do granic, podporządkowała sobie jej całą egzystencję.

Jedynym mężczyzną, z którym Joe była związana emocjonalnie był jej ojciec, cała reszta jest tylko bezosobowymi posiadaczami penisów, którzy byli potrzebni, do zaspakajania jej nieposkromionych żądz.

Lars van Trier doskonale pokazał umysł osoby uzależnionej od seksu, gdzie jest mu wszystko podporządkowane, gdzie w zaspokojeniu popędu zapomina się o wszelkich normach etycznych i moralnych, a czas mierzony jest ilością orgazmów.

Nigdy wcześniej nie widziałam w kinie tyle nieocenzurowanego seksu i chyba długo jeszcze nie zobaczę. Opinie co do tego aspektu obrazu von Larsa są skrajnie różne, moim zdaniem bez tych scen film byłby nudny, a na pewno nie miałby takiej siły wyrazu, choć wiem, że koneserzy kina, do których nie mogę się zaliczyć, stwierdzą, że seks w filmie sprawił, że forma przerosła treść. Czy aby na pewno? Uważam, że niepokazanie seksu w filmie traktującym o hiperlibidemii byłoby hipokryzją. Seks w Nimfomance był realny, pozbawiony przekoloryzowania, ciała dalekie od ideału, nawet zabawne.

Ostatnio kino coraz częściej porusza temat hiperseksualności, wyciągając go powoli z pudełka pt. Tabu, sięgnął po niego Steve McQueen we „Wstydzie” i wstyd właśnie jest tak samo mocno obecny w świecie osób uzależnionych od seksu, co chwilowa rozkosz, wstyd jest też dobrze znany Joe, która tak naprawdę nienawidzi i brzydzi się samą sobą, za to, do czego popycha ją przymus przeżywania rozkoszy, mimo to jej historia pociąga, rozbudza zmysły i fantazje, mocno niepokoi i nie pozwala o sobie zapomnieć wraz z wyjściem z kina. Wręcz przeciwnie, za mną sceny z filmu chodzą do dziś, nie mogę sobie znaleźć miejsca, czuje niedosyt, czekam na drugą część.





23 komentarze:

  1. brzmi ciekawie;)
    zapraszam do mnie i do obserwacji jeśli ci się spodoba;)
    >>> www.redlips-evelinafashion.blogspot.com
    pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
  2. super!!!
    super

    pozdrawiam serdecznie:*
    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. pospiesz się, 31 jest premiera drugiej części:)

    OdpowiedzUsuń
  4. I can't wait to see this. I bet it's awesome :)

    xx Mira

    www.glamdevils.com

    OdpowiedzUsuń
  5. zapowiada się bardzo interesująco..

    Może chciałabyś wygrać voucher na zakupy do świetnego sklepu? Zapraszamy na konkurs!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Własnie dlatego trochę nie chcialam iść do kina na to , ale jednak stwierdzam to samo że gdyby nie przekroczenie tej granicy film nie oddałby tego co powinien.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a poza tym sceny erotyczne sa sprawnie przeplecione zabawnymi komentarzami:)

      Usuń
  7. bardzo chciałabym obejrzeć, podoba mi się że pokazana jest tu strona psychologiczna...

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie ten film trochę intryguję więc chcę go obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  9. koniecznie ! ja juz pojutrze gonię na drugą część:)

    OdpowiedzUsuń
  10. No pięknie, jakie to się filmy ogląda ;P.
    Ale mimo tego, że w tym filmie gra Shia LaBeouf (uwielbiałem jego rolę w Stevensach jako Louisa ;p) to jednak nie skuszę się ;D.

    Pozdrawiam serdecznie :)!
    Melon

    P.S.: Ej coś nie mogłem skomentować na tamtym blogu ;p? Między kartkami ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten aktor przez rolę w tym filmie zerwał z etykietką miłego chłopaka, którego do tej pory grał, ja widziałam go w Transformersach i Indianie i dopiero jego rola w Nimfomance mnie przekoanała, bo jest zupełnie inna, gra niezbyt miłego typa,

      P.s. bo tamten blog jest przenoszony tutaj:)

      Usuń
  11. Nie jestem pewna czy to coś dla mnie, przemyślę... Ale skoro Tobie film bardzo się podobał, to być może jednak pójdę do kina :)

    OdpowiedzUsuń
  12. jest to film niekonwencjonalny, budzi skrajne emocje, mi podobał się szeroki kontekst psychologiczny, była to moja pierwsza przygoda z von Trierem, jednak na pewno nie ostatnia
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. W takim razie muszę dodać ten film do kolejki odtwarzania ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
Spam jest notorycznie ignoruje
Kara