Czytam
stale trzy miesięczniki, oczywiście po przejrzeniu każdego z tytułów od deski
do deski, każdy numer trafia do mojej gazetowej skrzyneczki, o ile trzy lata
temu leżało tam z 20 numerów, to po jakimś czasie uzbierały mi się trzy wielkie
stosy gazet, ważące chyba ze sto kilo (serio, makulatura jest ciężka). Przy
kolejnej przeprowadzce zaczęło mnie denerwować to wożenie kilogramów gazet z
mieszkania do mieszkania, w końcu odrzuciłam sentymenty na bok i stwierdziłam,
że czas dać im nowe życie. Zaczęłam się zastanawiać, co mogę z nich zrobić i
szukać inspiracji.









