26 listopada 2014

5 powodów, dla których nie chciałabyś być chuda.

Powszechnie wiadomo, że chudzi mają lepiej, chude sylwetki są uznawane za piękne, na chudych lepiej wyglądają ubrania i każdy myśli, że twoja chudość jest efektem katorżniczych ćwiczeń, bądź jeszcze gorszych diet, zatem jesteś zmotywowana i ci się chce, ogólnie rzecz biorąc, chudzi są lepiej traktowani przez innych.

Większość z tego to prawda, jednak wierzcie mi, bycie chudym ma swoje wady, chudzielcem byłam od dziecka i taka pewnie umrę, jako kości obleczone skórą ze znikomym dodatkiem mięśni i tkanki tłuszczowej I doskonale wiem, że bycie chudym bywa męczące dlaczego?



Po pierwsze – uwagi na temat twojego wyglądu.

Stale słyszysz – o Boże, ale Ty jesteś chuda! I to nie tylko od nowo poznanych osób, ale nawet od tych, które znasz już długo. Spotykacie się co pół roku, a Ty zamiast komplementu o nowe fryzurze, czy fantastycznej sukience słyszysz, o Jezu, a ty dalej taka chuda? Ty w gołe coś jesz? Nie, nie jem, na ogół, czasami pozwalam sobie na połykanie wacików kosmetycznych (one tak dobrze zapychają żołądek, ponoć…), ale to się nie liczy. I tak, nadal jestem chuda, taka będę za rok i dwa, tak trudno to zakodować? Naprawdę nie macie pojęcia jakie to denerwujące. Zapomniałabym dodać, że określenie chuda jest grzeczne, bo jest jeszcze cała masa nieznajomych, którzy nazwą Cię za twoimi plecami wieszakiem, mimo że stoisz dwa metry dalej i tak usłyszysz ich konstruktywną krytykę.

Po drugie – wszyscy chcą Cię karmić.

Zawsze i wszędzie, o ile u babci jest to miłe, to cała reszta osób próbujących utuczyć mnie na siłę doprowadza mnie tym do nerwicy żołądka i wtedy już kompletnie nie mam ochoty na jedzenie. A oni dalej, a może kanapeczkę, albo obiedzik nałożę? Nie, jadłam już, dziękuję. Nałożę. A rób, co chcesz i tak tego nie zjem, bo to, że jestem chuda, nie znaczy, że jestem głodna. W odwiedziny do kogoś przychodzę pogadać, napić się herbaty, albo kawy, a jak jestem głodna, to sama proszę o coś do jedzenia, naprawdę.

Po trzecie – pożyczanie rozciąganie.

Każda kobieta wie, że wymienianie się z ubraniami jest fajne, jednak nosząc rozmiar XS, na ogół masz ograniczone możliwości pożyczania ubrań od koleżanek, bo większość wygląda normalnie, a ich ubrania na tobie raczej fatalnie, jak wtedy kiedy mama ubierała Cię w przyduże ubrania starszej siostry, przez co wyglądałaś na jeszcze bardziej zabiedzone dziecko  Z kolei, kiedy już Ty pożyczasz coś innym, mimo że z kilometra widać, że jest przymałe, ale Tobie głupio odmówić, zawsze dostajesz to trochę rozciągnięte i nienadające się do noszenia, przez Ciebie, przez koleżankę też nie, bo w końcu doszła do obiektywnego wniosku, że to za małe, szkoda, tylko że wcześnie pozbawiła cię te ślicznej, czerwone bluzeczki.

Po czwarte – problemy z rozmiarami.

Chociaż ten problem znika, od kiedy chudość jest modna, zmniejszają się ubrania na sklepowych wieszakach, rozmiar 34 stał się nowym 38, 38 odpowiednio 42 a 42 jest tylko w sklepach dla puszystych. Nie pytajcie, jaki jest rozmiar 34. Jednak są jeszcze butiki, które mają normalną rozmiarówkę i tam zaczyna się zabawa. Bierzesz to 34 czy 36 do szatni i idziesz zadowolona, pewna, że masz nowe spodnie, a tam bach, spodnie są na Ciebie za duże, tu odstaje, tam odstaje, a nawet z ciebie zlatuje, a kiedy poprosisz o mniejszy rozmiar miłą Panią ekspedientkę, ona z delikatnym zakłopotaniem poinformuje się, że nie ma czegoś takiego jak mniejszy rozmiar i baj baj nowe piękne spodnie. Najczęściej problem taki mam w TK MAX-ie, gdzie rozmiarówka jest normalna (chyba)

Po piąte – powiało chłodem.

Kiedy jesteś chuda, masz mniej tkanki tłuszczowej, a to ona grzeje w zimę, grzeję innych, większych, a Tobie jest ciągle zimno. Możesz objuczyć się w swetry, płaszcze i kurtki, ale i tak na ogół marzniesz. Marzniesz od jesieni do początku wiosny, czekasz na lato, jak na zbawienie, a latem, kiedy już będzie Ci w końcu ciepło i miło, spotkasz starych znajomych, którzy po raz setny załamom się, że jesteś taka chuda i zaciągną Cię do najbliższej budki z kebabem :)

9 komentarzy:

  1. nie zrozumie głodnego syty bo go różnią apetyty, mogę Ci napisać dokładnie taki sam post pod kątem jak to jest być grubą osobą:) Tylko po co, nie ma co biedować na sobą tylko zaakceptować siebie takim jakim się jest:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ja wcale nad sobą nie bieduję, lubię moją chudość, mimo że ma minusy. A post jest po to, aby uświadomić innym, którym się wydaje, że chudzi mają tak dobrze, że są tego i ciemne strony. A teksty piszę tu jakie chcę, bo to mój blog!

    OdpowiedzUsuń
  3. Będąc grubym czy chudym i tak źle i tak nie dobrze :)
    whitepulery.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ty mnie umiesz rozbawić, tym swoim czarnym humorem i niewyparzonym językiem;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tym karmieniem to racja;p Ja estem chuda, ae mam koleżankę, która jest modelką i jest naprawdę mega chuda, to najchętniej nakarmiłabym ją:p Ale niektórzy mają taką przemianę materii i nie tyją .Ja noszę rozmiar 36 i mi to odpowiada :) bycie za chudym też nie jest fajne.

    OdpowiedzUsuń
  6. z każdym akapitem się zgodzę, byłam chuda do momentu urodzenia dziecka, dlatego jeszcze wszystko przed Tobą! byc może gospodarka hormonalna zwariuje u Ciebie tak jak u mnie...ale ja chyba powinnam już to leczyć, więc Ci tego nie życzę. osobiście znam wiele chudzielców, którzy chcieliby, a nie moga przytyć, geny to geny.
    ogólnie naukowcy odkryli gen otyłości, trochę o tym czytałam, i u niektórych ludzi się on uaktywnia a u niektórych jest w fazie "uśpienia" (czyli dzielą ludzi na szczupłych od zawsze i grubych od niedawna, oraz grubych od zawsze) i musi zadziałać dopiero jakiś czynnik który aktywuje ten gen otyłości no i wtedy się zaczynaja schody, temat rzeka dla bardziej dociekliwych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za informacje, nie wiedziałam, że jest taki gen. A co do wariacji na temat gospodarki to idź do lekarza, jak najszybciej. Życzę, aby wszystko wróciło do normy

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
Spam jest notorycznie ignoruje
Kara