06 sierpnia 2014

Iggy Azalea – Nowa klasyka, czy tylko stara?

Przygotowałam dla was recenzję płyty australijskiej raperki Iggy Azalei – The New Classic, która chodziła za mną niemal od momentu jej wydania, kiedy przez przypadek trafiłam na nią w sieci. Iggy w wieku 16 lat wyjechała do Stanów, przez 6 lat przebywała tam bez wizy, pracowała jako sprzątaczka i kelnerka. Świat poznał ją przez YouTuba, gdzie zamieściła swój freestyle. Mówcie o internecie, co chcecie, ale gdyby nie on o milionach artystów takich jak Iggy, nigdy byśmy nie usłyszeli, a tak mamy kolejną płytę, na której gościnnie pojawili się Rita Ora, T.I,  czy Mavado.


Zastanawiam się, czy raperka tytuł tej płyty odnosiła do muzyki w ogóle, czy do samego rapu. Czy klasyczna klasyka została zdetronizowana przez inne gatunki, które zastąpiły ją? Jeżeli jednak Iggy twierdzi, że ta płyta ma być nową klasyką rapu, to ok. ponieważ The New classic brzmi klasycznie rapowo, mimo kilku zabiegów, które jeszcze kilka lat temu niebyły stosowane  w tym gatunku muzycznym, to krążek ten brzmi w stylu oldschoolu, znajdziemy w niej inspiracje takimi artystkami jak Missy Eliot, Eve czy Lil Kim.




Jak brzmi The New Classic?

Płyta jest przyjemna w odsłuchu, ma kilka bardziej energetycznych momentów, kilka bardziej nostalgicznych i nastrojowych, jednak całość jest spójna. The New classic to zbiór kawałków, wśród których znajdziemy nuty do tańczenia i pozamulania się we dwoje przy drinku.

Klasyczne podkłady rodem z lat 90 wymieszane z rozwiązaniami muzycznymi, stosowanymi w Grimmie, czy elektropopie. Muzycznie The New Classic jest całkiem ciekawa, brzmienia,które wpadają w ucho, konkretne teksty, jednak nie jest to płyta rewolucyjna i niestety z ubolewaniem stwierdzam, że przeciętny słuchacz rapu nie znajdzie na niej nic, czego już wcześniej by nie słyszał.


O czym Iggy rapuje?

Iggy rapuje przede wszystkim o sobie, swoim życiu i tym, co musiała przejść. Jej opowieść nie jest historią dziewczynki z dobrego domu, która miała kaprys nagrać płytę, to historia dziewczyny znikąd, która wszystkiego dokonała sama. Wszystko to, co w rapie słychać od lat, dorastanie na osiedlu i walka o lepsze jutro z perspektywy kobiety. Jednak na krążku nie brakuje też nadziei i wiary, która jest w stanie dokonać wszystkiego. Kiedyś jeden mój znajomy powiedział okropne zdanie, że rap nie musi mieć przekazu. Moim zdaniem to profanacja, ponieważ ten gatunek muzyki powstał między innymi jako opozycja do muzyki bez przekazu, The New classic na szczęście ma przekaz – wierz w to, co robisz i nigdy się nie poddawaj, kochaj samą siebie, bo możesz dokonać wszystkiego. I taki rap to ja rozumiem.

Podsumowując, przemawiające teksty, niezłe bity, kilka ciekawych momentów, płyta jest dobra, nie zwala z nóg, ale dobrze się jej słucha i płynie z niej pozytywna energia, a teksty Iggy mają sens. Polecam wszystkim fanom rapu. I nie tylko.



3 komentarze:

  1. Czasem zwykli ludzie potrafią być niezwykli :)
    Jak będę miała trochę czasu to przesłucham:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Internet to siła i fajnie, że akurat jej się udało, bo ciężko pracowała, a Internet pomógł jej szczęściu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zgodzę się że gdyby nie internet to wiele artystów by dalej zostało nie odkrytych. Co do artystki to mnie osobiście ona denerwuje i nie przepadam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
Spam jest notorycznie ignoruje
Kara