07 lutego 2014

To nie jest kraj dla starych ludzi


Cormac McCarthy
To nie jest kraj dla starych ludzi


Stany Zjednoczone, Teksas, zaraz przy granicy z Meksykiem, lata 80. zaledwie pięć lat po skończeniu wojny Wietnamskiej. Llewelyn Moss podczas polowania na antylopy natyka się na furgonetkę z kilkoma martwymi mężczyznami, paczką heroiny i dwoma milionami dolarów, zabiera pieniądze i ucieka z miejsca. Niebawem jego tropem zaczynają podążać ludzie bezpośrednio związani ze znaleziskiem, a on sam z myśliwego staje się zwierzyną.

McCatrhy wprowadza napięcie od pierwszych stron, nie dając czasu na nudę czytelnikowi i bezbłędnie buduje je przez resztę książki. Czytelnik siedzi na szpilkach, przez większość lektury czekając na to, co zdarzy się dalej. Pisarz przedstawia fabułę fragmentarycznie, za pomocą krótkich części, opowiadanych przez dwóch narratorów. Jeden to klasyczny narrator trzecioosobowy, wszechwiedzący, spokojne relacjonujący zdarzenia, drugi z kolei, to sam szeryf, jednak i on posługuje się bez emocjonalnym językiem, pozbawionym zarówno entuzjazmu, jak i zniechęcenia.



McCarthy sprawnie prowadzi akcje, nakreślając jej zarys, po których czytelnik sam musi przejść. W zasadzie książka ta angażuje czytelnika, który musi czytać ją naprawdę uważnie, aby nie stracić wątku. Nie znaczy to, że fabuła jest zagmatwana, wręcz przeciwnie, jednak autor szybko przeskakuje z jednego wątku do drugiego, co wymaga uważnego ich śledzenia. Cornac pisze tak, jak ja lubię, oszczędnie i precyzyjnie, za pomocą niewielkich środków i krótkich opisów pokazuje świat przedstawiony.

W „To nie jest kraj dla starych ludzi” mamy kilka postaci, każda z nich reprezentuje zupełnie inny typ osobowości, jest buntownik z wyboru, Moss, Szeryf, przykładny stróż prawa, o niezwykle mocnym kręgosłupie moralnym, gotowy walczyć w imię sprawiedliwości, realista i stary wyga, którego ciężko zwieść na manowce oraz bezwzględny przestępca, postępujący według własnych reguł. Każda z tych postaci jest wielowymiarowa, wystarczająco skomplikowana, aby pobudzić czytelnika do refleksji.

Język powieści jest znakomity, co prawda nie znajdziemy tu frapujących opisów, ani nader rozbudowanych dialogów, McCarthy nie operuje takimi środkami, pisarz po prostu pokazuje, zdarzenia, ludzi, delikatnie zarysowuje czas i miejsce akcji, jednak to czytelnik musi z między wierszy wyczytać resztę, cały kontekst.

Jest to książka o Ameryce, jakiej nie znanym, nie znajdziemy tu nic z tak zwanego amerykańskiego snu, wręcz przeciwnie, do bólu prawdziwy obraz kraju zmęczonego wojną, rozdartego i liżącego rany. Książka o smaku nostalgii charakterystycznej dla starości, gdzie ideały po starciu z rzeczywistością starły się i pokryły siwizną włosy, starości, która przez to, jak poznała świat, zupełnie nie umie się do niego dopasować, boi się też odejść, bo do końca nie wie, co jest po drugiej stronie.





29 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie tym opisem :) mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się sięgnąć po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Great blog :)

    http://coco-colo.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  3. Póki co mam w planach Drogę tego autora - ale i na tę pozycję kiedyś przyjdzie czas :)


    PS zmieniłam adres bloga, więc będę ogromnie wdzięczna za aktualizację na liście obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogę też mam w planach i to bardzo niedługich- tak myślę
      pozdrawiam

      Usuń
  4. chyba nie dla mnie tego typu książka.
    może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie do końca jestem przekonana do tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się takie realistyczne pokazanie Ameryki. Rozejrzę się za tą lekturą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Opis jak najbardziej ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oglądałem film, ale chyba sięgnę po książkę ; ) Dzięki za odwiedziny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem, może jak uwolnię się od książek, które muszę przeczytać na już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto tą pozycję do nich dokleić, wierz mi
      pozdrawiam

      Usuń
  10. błąd:) polecam ten stan rzeczy jak najszybciej zmienić:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nieznana książka, nieznany autor. Na dodatek "nie jest jej wszędzie pełno", co jeszcze bardziej zachęca do lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba w innym świecie żyjemy :D

      kusi mnie ta książka od dawna, muszę się w końcu za nią zabrać!

      Usuń
  12. jeżeli ani autor, ani tytuł Ci nic nie mówi, no to ja nie wiem co jest nie tak:)
    tytuł powinnaś kojarzyć chociażby z genialnego filmu braci Cohen, który powstał na podstawie książki
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią bym przeczytała, niestety na razie brak kasy...
    Będę jednak o niej pamiętać.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. niestety nie mam rękawiczek na dłonie do tego typu zabiegów :/

    OdpowiedzUsuń
  15. raczej tematu nie wyczerpałam o czym świadczą niektóre z komentarzy u mnie
    ale są to raczej drobne dopiski więc ujdzie... ;)
    panelu podglądanych? tj. coś w rodzaju listy linków, tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzilo mi o liste blogow ktore odwiedzam

      Usuń
  16. Książki nie czytałam (jeszcze, ale w najbliższym czasie mam zamiar to nadrobić), za to film wywarł na mnie niesamowite wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja sie dopiero przymiarzam do filmu bo ksiazka bardzo mi sie podobała, dodtkowo mnie zachecilas;) podrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo dobra recenzja, precyzyjnie określiłaś swoje odczucia po przeczytaniu tej książki :) wydaje się być ciekawa i wciągająca, chyba się za nią porozglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znam tego autora - zaciekawiłaś mnie może sięgnę kiedyś po niego :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
Spam jest notorycznie ignoruje
Kara