09 lutego 2014

Każdy z nas mógłby być oficerem SS



Problem nazizmu i niemieckich obozów koncentracyjnych zaczął mnie nurtować stosunkowo wcześnie, bowiem już w podstawówce. Podczas lekcji historii, kiedy omawiane były nie mogłam sobie wyobrazić jak to możliwe, że do tego doszło, jak ludzie na to wszystko pozwolili, na nękanie innych i stopniowe sterroryzowanie całego kraju i ekspansję na Europę. Nie dawało mi spokoju jak to możliwe, że człowiek taki jak Hitler, przejawiający wiele symptomów zaburzenia osobowości przekonał do siebie innych, stworzył silny aparat władzy i restrykcji, który, przy trochę innym układzie zdarzeń mógł zdominować nasz kontynent.

Dziś kiedy moja perspektywa spojrzenia na historię jest o wiele szersza i kiedy jestem świadoma innych czynników, które się do tego przyczyniły, w ogóle mnie to nie dziwi. Mimo rozwiązania tego problemu, pozostawał jeszcze inny, mianowicie jakim cudem działały obozy koncentracyjne, jak ludzie sprawujący w nich nadzór ze spokojnym sumieniem pełnili swoje funkcje.




Z pomocą w odpowiedzeniu sobie na to pytanie przyszedł mi między innymi znakomity psycholog społeczny, człowiek, którego nazwisko pewnej części was jest znane, czyli Philip Zimbardo. emerytowany profesorem z Uniwersytetu Stanforda. Zimbardo wraz z grupą psychologów przeprowadził w roku 1971 głośny eksperyment więzienny, podczas którego przeprowadzono stymulacje zakładu karnego. Wybranych wcześniej ochotników, podzielono losowo, na grupę więźniów i strażników, sam Zimbardo pełnił rolę naczelnika więzienia. Już po dwóch dniach więźniowie, którzy na początku stawiali opór, zostali, jako grupa rozproszeni i zdominowani przez strażników, eksperyment zaczął wymykać się spod kontroli i po 6 dniach został przerwany, mimo, że planowano go prowadzić przez 14 dni.

U uczestników eksperymentu ,pomimo że na podstawie badań nie stwierdzono żadnych zaburzeń osobowości, miała miejsce drastyczna zmiana zachowania. Przyczyniło się do niej kilka czynników między innymi zapewnienie im anonimowości i separacje od swojej osoby, bowiem w podziemiach uniwersytetu, gdzie stworzono eksperymentalne więzienie, nie posługiwano się imionami uczestników, tylko nadano im numery, z którymi zaczęli się identyfikować, nie byli więc już tymi samymi ludźmi, którzy zgłosili się do eksperymentu, wcielili się w przypisane im role. Świadomość bycia anonimowym sprzyja złu, zresztą akurat Internet jest najlepszym tego przykładem, ile jadu i zawiści wylewane jest każdego dnia na rozmaitych forach i portalach, gdzie każdy z nas czuje się anonimowy? Świadomość tego, że nie dosięgną nas konsekwencje pewnych czynów, lub zachowań sprawia, że bariery moralne znacznie się obniżają, jeżeli dodatkowo będą sprzyjać ku temu inne czynniki, jak na przykład przyzwolenie otoczenia, droga do tego, aby normalny człowiek, wcielił się w rolę potwora, jest bardzo krótka, a na pewno krótsza niż większości z nas się wydaje.

Na takich też zasadach działały obozy koncentracyjne. Hitler i cała partia nazistów tak często i głośno powtarzali, że Żydzi, a za nimi ludzie innych narodowości, poza rasą aryjską są gorsi i w zasadzie nie są ludźmi, a co najwyżej podgatunkiem, że z czasem Niemcy w to uwierzyli. Wydaje się wam to niedorzeczne? Być może, jednak ludzka podświadomość, nie odróżnia informacji fałszywych od prawdziwych, nie selekcjonuje jednych od drugich, przyjmuje wszystkie za koleją, dlatego też człowiek, powtarzając sobie coś, jest w stanie w to uwierzyć , analogicznie też inni ludzie są w stanie wmówić cos innym. Mechanizmy te sprawiają na przykład, że jednostki poniżane i wyśmiewane przez otoczenie z czasem zaczynają czuć się gorsze od reszty i same w swoich oczach takimi się stają.

Kiedy mamy przyzwolenie na czynienie zła, najprawdopodobniej je uczynimy, a zwłaszcza wtedy kiedy dodatkowo zostaniemy za nie, pochwaleni. Przyzwolenie takie, a właściwie wymóg mieli funkcjonariusze oddziałów SS. Warunki w obozach, cała resztą ich struktura była dla więźniów i strażników warunkami ekstremalnymi, obozy miały na celu dezintegracje osobowości, więźniowie nie mieli imion, tylko numery, podobnie jak w eksperymencie Zimbardo, ludzie przebywając tam latami, przystosowywali się do panującej rzeczywistości, te i szereg innych przyczyn sprawiły, że miejsca te funkcjonowały, a ludzie, którzy prowadzili innych do komór gazowych, po dniu pracy spokojnie szli spać, gdyż oni tylko wykonywali swoją pracę. Ty, ja, w zasadzie każdy z nas doskonale sprawdziłby się jako strażnik obozu koncentracyjnego, ponieważ każdy z nas jest zdolny do czynienia złych rzeczy, co nas przed tym powstrzymuje? Kręgosłup moralny, świadomość krzywdzenia innych, system prawny? Pewnie każdy z nich po części. I każdego z nich brakło w obozach, które działały na zupełnie innych zasadach niż społeczeństwo, także ludzie w nich funkcjonowali specyficznie i nie można tego oceniać według przyjętych kryteriów oceniania zła i dobra. Co gorsza, każdy z nas zapewne funkcjonowałby nie inaczej niż oni. Każdy z nas byłby w stanie do takich warunków się przystosować i równie skutecznie pełnić funkcję oficerów ss, jak oni.


10 komentarzy:

  1. Co do nazizmu i faszyzmu mnie także od zawsze ten temat nurtował. Nigdy nie zrozumiem tego, jak można być tak okrutnym wobec innych.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też nie rozumiałam, dlatego też zaczęłam zgłębiać temat i dopiero badania Zimbardo trochę mi na ten temat rozjaśniły, ja w zupełności zgadzam się z jego tezą.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Zimbardo, bo swego czasu jego teorię mocno przewartościowały moje myślenie, śledzę z zachwytem jego ostatnie poczynania, tym bardziej, że pracuje nad nimi w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego względu też pojawił się post, zbierałam się do tego teksu długi czas, ostatnio jednak obejrzałam wywiad z nim w "Kultura głupcze" i to było bodźcem. Co do ostatnich badań te\z jestem ciekawa:)
      pozdrawiam

      Usuń
  4. Jestem zszokowana tym co przedstawiłaś. Warto zgłębić ten temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam, ja obecnie będę czytała "Nieśmiałość" Zimbardo, jednak co do tego tematu polecam jego "Efekt lucyfera" książka jest ponoć bardzo dobra, sama niestety jeszcze nie czytałam, ale słyszałam o niej dobre opinie
      pozdrawiam

      Usuń
  5. Moja przyjaciółka poruszała ten temat w pracy maturalnej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. LOVE IT

    http://iamaleena.blogspot.com.au/

    OdpowiedzUsuń
  7. Często się zastanawiam jak "ludzie" mogli coś takiego zgotować innym ludziom. Ten eksperyment wiele wyjaśnia (zresztą zachowanie ludzi też daje do myślenia), ale ja mam nadzieję, a raczej jestem pewna, że choć niewielka część ludzi, nawet w takich warunkach nie byłaby zdolna do takiego okrucieństwa.

    OdpowiedzUsuń
  8. na szczęście rożni ludzie wykazują różne skłonności, więc na pewno są tez osoby nie poddatne, an takie wpływy
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
Spam jest notorycznie ignoruje
Kara