Gdy już robiło się jasno, mijaliśmy Bydgoszcz, poniemiecka
architektura małych, czerwonych cegieł machała nam na pożegnanie, kiedy
kierowaliśmy się na drogę krajową numer 10, która miała zaprowadzić nas do
Koszalina. Infrastruktura wzdłuż całej 10 jest specyficzna, jak zresztą w całym
Pomorzu Zachodnim, nie licząc dużych miast i poprzedzających je małych
miasteczek królują wsie o
,nieregularnej zabudowie, gdzie pojedyncze gospodarstwa
przecinają ogromne połacie pól i łąk. Mijając kolejne pojedyncze domy,
odniosłam wrażenie, że to smutny i dosyć biedny region, stare, dawno
nieremontowane domy, brak nowych.









